Bezduszne praktyki decydentów oświatowych wobec niepełnosprawnych uczniów
Teza główna:
- System wsparcia edukacji uczniów niepełnosprawnych w Warszawie (i całej Polsce) nie tylko nie służy ich integracji, ale w wielu przypadkach powoduje nieodwracalne szkody w ich rozwoju i w praktyce uniemożliwia ich integrację społeczną.
Tezy pomocnicze:
- Podmiotem działalności systemu edukacyjnego powinien być uczeń, a celem jego potrzeby edukacyjne. W Warszawie podmiotem są placówki edukacyjne, a celem jest zbilansowanie budżetu.2
- Władze Warszawy (radni z Komisji Edukacji i Rodziny, Biuro Edukacji Urzędu m. st. Warszawy, zarządy dzielnic), a także poradnie psychologiczno-pedagogiczne przy akceptacji Ministerstwa Edukacji Narodowej marnotrawią pieniądze publiczne i w perspektywie długookresowej generują koszty dla budżetu miasta i dzielnic.
Czytaj cały tekst (plik PDF)>>
[1] Tytuł odwołuje się do wypowiedzi władz Warszawy, że zasada „pieniądz idzie za niepełnosprawnym uczniem” do placówki, w której się uczy, jest bezduszna i nie uwzględnia tego, że np. placówki różnią się wielkością i kosztami eksploatacji. W praktyce finansowania warszawskiej oświaty oznacza to, że placówka „ma duszę” i jej indywidualne „potrzeby” są spełniane, natomiast uczeń niepełnosprawny jej nie posiada, bowiem jego potrzeby regulują standardy – np. 2 godziny tygodniowo dla każdego dziecka z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego w placówce ogólnodostępnej.
[2] Co ma sens tylko w ramach tradycyjnego budżetu z podziałem na działy. W odniesieniu do budżetu zadaniowego bazującego na celach i wskaźnikach wykonania cel, jakim jest dostosowanie warunków edukacyjnych do potrzeb ucznia z orzeczeniem nie jest spełniony. Również całościowe postrzeganie wydatków obejmujące poza systemem oświaty np. system pomocy społecznej, czy wsparcie rynku pracy niweluje potencjalne korzyści wynikające z ograniczania funduszy na edukację włączającą.
