Rzecznik uczniów niepełnosprawnych: podsumowanie roku 2011

dr Agnieszka Dudzińska

Rok 2011 był pierwszym rokiem działalności Rzecznika Uczniów Niepełnosprawnych w ramach projektu „Wszystko Jasne”. Zapotrzebowanie na tą działalność przerosło nasze najśmielsze (=najczarniejsze) oczekiwania. Dominowały prośby o INFORMACJE dotyczące przepisów oświatowych.

Bardzo liczna grupa rodziców zwracała się z też prośbą o radę co do sposobu zapewnienia realizacji praw niepełnosprawnego dziecka. W większości przypadków po zapoznaniu się z historią dziecka namawialiśmy rodziców do samodzielnego działania. W szczególnie trudnych przypadkach (a było ich niemało!), kiedy rodzic wykorzystał już wszystkie dostępne środki, podejmowałam interwencję. Typowa interwencja Rzecznika polegała na nawiązaniu kontaktu z dyrektorem placówki, w której uczy się dziecko, ewentualnie także z poradnią psychologiczno-pedagogiczną. Po zapoznaniu się ze stanowiskiem przedszkola lub szkoły podejmowałam dalsze działania: rozmowy telefoniczne lub pisma adresowane do organu prowadzącego (czyli odpowiedniej jednostki samorządu terytorialnego: gminy, miasta lub powiatu), do właściwego kuratorium oświaty lub do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Niektóre sprawy były prowadzone przez kilka miesięcy, jednak skuteczność interwencji  Rzecznika w roku 2011 wynosi około… 100%!

Jest to zarówno powód do satysfakcji z prowadzonych działań, jak i do najwyższego niepokoju. Świadczy bowiem o tym, że przepisy oświatowe chronią co prawda interes niepełnosprawnego ucznia, są jednak masowo naruszane. Przyczyną jest prawie zawsze brak pieniędzy w budżecie szkoły. Jest zatem zrozumiałe, że ogromne emocje rodziców budzi kwestia subwencji. Od pewnego czasu prowadzimy trudne działania na rzecz zmian systemowych.

O pomoc zwracali się do mnie rodzice uczniów niepełnosprawnych z całej Polski. Nie ma praktycznie regionu wolnego od typowych problemów. Brak znajomości przepisów i brak środków na realizację wszystkich zadań oświatowych w budżetach samorządów dotyczy w podobnym stopniu dużych miast, jak i małych miejscowości. Najwięcej zgłoszeń napływało od rodziców dzieci z młodszych klas szkoły podstawowej oraz od rodziców przedszkolaków, jednak sporą grupę stanowili też czwartoklasiści i dzieci starsze.

Problemy zgłaszali rodzice dzieci z różnymi rodzajami niepełnosprawności, jednak zdecydowanie najwięcej rozpaczliwych próśb o pomoc kierowali do mnie rodzice dzieci ze spektrum autyzmu. W ramach projektu nie udało nam się dotychczas ustalić, jakie kryteria zadecydowały o określonej wysokości kwoty uzupełniającej subwencji oświatowej (naliczanej dla czterech kategorii niepełnosprawności, tzw. wag), jednak kryteria te wydają nam się trafne (z wyjątkiem zbyt niskiej kwoty dla dzieci ze znaczną niepełnosprawnością ruchową). W przypadku dzieci autystycznych waga P5=9,5 jest adekwatna do ich potrzeb: dla każdego, kto miał do czynienia z dzieckiem z autyzmem (w tym z zespołem Aspergera czy całościowymi zaburzeniami rozwoju) jest oczywiste, że taki uczeń potrzebuje w przedszkolu czy szkole indywidualnego wsparcia dorosłej osoby przynajmniej w niektórych okresach. Dotyczy to zwłaszcza fazy adaptacyjnej, a więc okresu po przyjęciu do przedszkola, edukacji w oddziale „0” oraz w klasie pierwszej i czwartej. Etat pedagoga wspierającego czy choćby pomocy nauczyciela jest dość kosztowny, zatem niestety, z reguły uzyskanie adekwatnej pomocy dla tych uczniów graniczy z cudem. O ile dyrektorzy szkół są skłonni przyznać, że uczeń autystyczny pozbawiony odpowiedniego wsparcia funkcjonuje coraz gorzej i wpływa tym samym na coraz trudniejsze warunki pracy z całą klasą, o tyle niezwykle trudno jest przyjąć to do wiadomości samorządom, które powinny taką pomoc sfinansować (ze zwiększonej subwencji!). Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że chodzi o mało liczną grupę niepełnosprawnych uczniów (ok. 6000 w całej Polsce, a więc ok. 4% z ogólnej liczby 160 tys. niepełnosprawnych uczniów). Grupa ta, pozbawiona właściwego wsparcia, okazuje się najtrudniejszą grupą uczniów dla szkół. Częstość występowania autyzmu ma przy tym tendencję rosnącą, zatem jak najszybsze opracowanie właściwych procedur udzielania wsparcia rozwojowego tym dzieciom leży w interesie nie tylko dzieci, ale również szkół i systemu pomocy społecznej. Dalsze zwlekanie z przeprowadzeniem potrzebnych zmian nosi znamiona braku odpowiedzialności.

W ciągu roku pracy w charakterze Rzecznika nauczyłam się wiele, jeśli chodzi o mechanizmy zarządzania oświatą i jej finansowania. W odniesieniu do uczniów niepełnosprawnych musiałam zweryfikować niektóre swoje przekonania. Wydaje mi się obecnie, że nie można odmówić dobrej woli zarówno większości dyrektorów przedszkoli, szkół i poradni, jak i większości samorządowców. W wielu przypadkach zetknęłam się z wyjątkową życzliwością wobec niepełnosprawnych uczniów. Towarzyszy jej jednak często bardzo słaba znajomość przepisów – i nic dziwnego, bowiem ilość i jakość regulacji dotyczących uczniów niepełnosprawnych sprawia, że stanowią one wyjątkowo nieprzejrzysty system (stąd zresztą nazwa naszego projektu J ).

Najwięcej problemów na szczeblu lokalnym przysporzyły mi – poza pojedynczymi chlubnymi wyjątkami - kuratoria oświaty. W teorii powołane do sprawowania nadzoru pedagogicznego, w praktyce instytucje te w wyjaśnianiu sprawy poprzestają z reguły na skontaktowaniu się ze szkołą, kontroli prawidłowości dokumentacji oraz na relacjach dyrektora i pedagoga szkolnego. Niezwykle rzadko wizytatorzy zadają sobie trud wysłuchania rodziców. Pracownicy kuratoriów to przeważnie nauczyciele lub byli dyrektorzy szkół, często zatem z zawodowego przyzwyczajenia patrzą na ucznia z perspektywy szkoły. Mimo to zainteresowanie się sytuacją szkolną ucznia przez kuratorium, a także sprawdzenie przez kuratorium, czy organ prowadzący (samorząd) nie utrudnia realizacji zaleceń zawartych w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego, okazało się najskuteczniejszym narzędziem poprawy sytuacji konkretnych uczniów. Często przy tym widać było, jak istotne są sformułowania zapisane w orzeczeniu wystawianym przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną.

Na szczeblu krajowym sprzymierzeńcami niepełnosprawnych dzieci okazali się parlamentarzyści. Zawdzięczamy im kilka interpelacji i wystąpień, w których zdecydowanie domagali się od Ministra Edukacji Narodowej wyjaśnień w sprawie kształcenia uczniów niepełnosprawnych. Szczególnie zasłużone dla nas w VI kadencji Sejmu RP są panie Posłanki: pani Joanna Fabisiak (Warszawa, PO), pani Teresa Wargocka (Siedlce, PiS) oraz pani Beata Mazurek (Chełm, PiS).

Natomiast największy „opór materii” odnotowaliśmy ze strony Ministra Edukacji Narodowej. Mimo naszej dobrej współpracy z kilkoma życzliwymi, kompetentnymi urzędnikami, kierownictwo MEN dawało nam do zrozumienia, że zna sygnalizowane przez nas problemy i wie, iż ich źródłem jest sposób naliczania, a zwłaszcza sposób wydatkowania części oświatowej subwencji ogólnej, nie wykazało jednak nigdy woli systemowego rozwiązania tych znanych sobie problemów. Owo twarde, by nie powiedzieć bezduszne stanowisko MEN okazało się najbardziej frustrującym elementem moich działań rzeczniczych. Okazuje się bowiem, że poprzez interwencję Rzecznika można załatwić każdą pojedynczą sprawę, w której chodzi o łamanie praw ucznia niepełnosprawnego. Jednak całkowicie bezbronne są dzieci tych rodziców, którzy nie potrafią szukać pomocy lub nie wiedzą, że prawo oświatowe jest po stronie ich dziecka. Dla Ministra Edukacji Narodowej łamanie praw wielu takich dzieci nie jest niestety wystarczającym powodem do systemowej refleksji.

Przekazując funkcję Rzecznika uczniów niepełnosprawnych Pawłowi Kubickiemu pozostaję nadal w projekcie w charakterze konsultanta i analityka polityki oświatowej.

W nadchodzącym roku 2012 życzę wszystkim Dzieciom sukcesów w rozwoju i w nauce, Rodzicom – nadziei i odwagi, Pedagogom – wytrwałości i sukcesów w pracy, a samorządom – wystarczających środków na realizację trudnych zadań.